Zmysłowo o totalitaryzmie – relacja ze spotkania z Hertą Mϋller w Krakowie

17 kwietnia w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha swój wieczór autorski miała Herta Mϋller – laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 2009 roku. 19 kwietnia noblistka odwiedziła Centrum Kultury Impart we Wrocławiu – była gościem specjalnym 18. Europejskiego Portu Literackiego.

To nie pierwsza wizyta noblistki w Polsce, ale jak zawsze towarzyszyło jej wiele emocji. W 2010 r. pisarka przyjechała do Krakowa (w ramach 2. Międzynarodowego Festiwalu Literatury im. Josepha Conrada) i Warszawy, gdzie tłum czytelników, którym nie udało się dostać na spotkanie, bezskutecznie oblegał Teatr Dramatyczny.

Na szczęście sytuacja nie miała precedensu tym razem (przypomnijmy, że wejściówki do Mangghi rozeszły się w ciągu jednego dnia), niemniej sala wypełniona była po brzegi, a ilość gości przerosła oczekiwania organizatorów.

W muzeum Manggha pisarka przeczytała fragmenty książek, wydanych w latach 2010 – 2013 w Polsce. Spotkanie rozpoczęło się od prezentacji rozdziału „Huśtawki oddechu – książki o obozie pracy, natomiast zwieńczenie wieczoru stanowiła część poetycka – można było wysłuchać wierszy, czytanych przez autorkę i Marcina Kuźmińskiego, wchodzących w skład tomików „Strażnik bierze swój grzebień” i „Kolaże”.

Przemoc i uwodzenie

Niewątpliwie najciekawszą część spotkania stanowiła rozmowa z noblistką, prowadzona przez Wojciecha Bonowicza. Autorka „Kolaży” nie tylko daje świadectwo przemocy, jakiej w latach 80-tych doświadczała ze strony Securitate, ale poprzez swoją postawę jest także nieuznającą kompromisów pisarką polityczną.

Naiwne pytania o twórczość literacką przekuwa w mądrą opowieść o dyktaturze.Jawnie krytykuje przyznanie Nagrody Nobla Mo Yanowi i potrafi poprzeć swoją argumentację znajomością Karty 77, na której wzorowali się postulujący reformy w Chinach autorzy Karty 08 – m.in. przetrzymywany obecnie w więzieniu, rekomendowany przez pisarkę laureat Pokojowej Nagrody Nobla w roku 2010, Liu Xiaobo.

Spotkanie z Hertą Mϋller nie należy do łatwych. Noblistka nie tylko pisze prozą poetycką, ale również mówi prozą poetycką o bólu i doświadczeniu strachu. Jak podkreśliła, „to bardzo trudna strefa, milczenie i mówienie przechodzą jedno w drugie, trudno powiedzieć, gdzie”.

„Spiegel” w wersji poetyckiej

Herta Mϋller zaistniała w Polsce głównie za sprawą pisanych prozą poetycką powieści, wydawanych u nas przez wydawnictwo Czarne. Odrębny rozdział w twórczości pisarki stanowią wiersze w formie kolaży. Po raz pierwszy w Polsce wydała je w 2010 r.

Korporacja Ha!art. Każdy utwór powstaje według restrykcyjnych reguł – autorka wycina pojedyncze wyrazy z gazet, a następnie nakleja je na kartki formatu pocztówkowego. Jak podkreśla pisarka, kolaże są wynikiem działania instynktownego. Pojedynczy „tekst” wymaga nieraz wielu dni wytężonej pracy, a ze względu na swoją specyfikę nie podlega zmianom.

W tym roku, specjalnie z okazji przyjazdu pisarki do Polski, Biuro Literacki wydało dwujęzyczny tomik pt. „Kolaże”. W publikacji znalazł się wybór wierszy, przetłumaczonych przez Leszka Szarugę, które pochodzą z dwóch książek: „Die blassen Herren mit den Mokkatassen” i z najnowszego tomu poetyckiego Mϋller „Vater telefoniert mit den Fliegen”.

Początkowo pisarka wycinała kolaże wyłącznie z tygodnika „Spiegel”. Z czasem ich kolorystyka poszerzyła się o różne rodzaje prasy drukowanej, a nawet katalogi Bauhausu. Jak wyznała poetka, dobieranie papieru o odpowiedniej fakturze, szukanie słów o szczególnej kolorystyce czynią pisanie wierszy „pracą zmysłową”.

Tytułowe kolaże stanowią nowy sposób opowiada o tym, co znamy z prozatorskiej twórczości Mϋller – o doświadczeniu przemocy. Według pisarki tortura stanowi najbardziej bezpośrednią formę przemocy, zaś jej maksymalizacja nastąpiła w obozach koncentracyjnych, gdzie doszło do „uprzemysłowienia zagłady” (aspektom tej przemocy poświęcony jest m.in. 42. kolaż z tomiku „Strażnik bierze swój grzebień”, kluczowy dla tytułu książki). Jednakże oprócz przemocy fizycznej istnieje jeszcze inne, skuteczne narzędzie kontroli – przemoc psychiczna.

Zdaniem pisarki ta ostatnie zawsze idzie w parze z uwodzeniem, zwodzeniem i kuszeniem. („Jeśli jakieś miejsce / naprawdę / istnieje / to / ociera się / ono / o / pożądanie” – czytamy w zaprezentowanym w Krakowie 17. kolażu ze wspomnianego tomiku.)

W powieści „Beatrycze i Wigilii” Yann Martel postawił pytanie o to, czy można znaleźć nowy, niedokumentalny język artystyczny na mówienie o Holocauście. Autorce „Huśtawki oddechu” udało się dokonać czegoś takiego w obszarze komunizmu. Jako jedna z pierwszych ubrała w oryginalne słowa tragedię ofiar totalitaryzmu. To, co niegdyś stanowiło źródło strachu, udało się jej przekuć w źródło mocy twórczej. Aby odnieść sukces, musiała zdystansować się do własnych przeżyć. „Ludzie, którzy tego nie znają, nie wiedzą, że z tej sytuacji dyktatury wynosi się humor. Inaczej nie wytrzymalibyśmy tego” – tłumaczyła autorka „Kolaży” podczas rozmowy w Krakowie. Trzeba jednak przyznać, że książki Mϋller nie należą do dowcipnych.

Oddychanie obozem

Jeszcze przed obaleniem rządów Ceauşescu Herta Mϋller zaczęła obnażać sytuację, panującą w komunistycznej Rumunii. W 1984 r. udało jej się wydać w Niemczech pełną wersję ocenzurowanego dwa lata wcześniej opowiadania pt. „Niziny”. Dzięki tej książce zdobyła przyjaciół na Zachodzie i przysporzyła sobie równie wielu wrogów w Rumunii. Po trzech latach przepracowanych w fabryce maszyn w charakterze tłumaczki nastąpił koniec jej stałego zatrudnienia. Ponieważ od 1979 r. konsekwentnie odmawiała współpracy ze służbami bezpieczeństwa, nie mogła dłużej liczyć na przychylność władz.

Imała się różnych zachęć jako korepetytorka i opiekunka do dzieci, a Securitate deptało jej po piętach, szykanując w pracy i wzywając na przesłuchania. Ostatecznie, w wieku 34 lat, Mϋller wyemigrowała do Niemiec, gdzie udało jej się uzyskać status rezydentki, zostać wykładowcą i kontynuować działalność pisarską. Chociaż poetka zarzekała się w Krakowie, że „teksty to nie jestem ja, to coś zupełnie innego”, niewątpliwie wieloletnie prześladowanie w Rumunii wpłynęło na lwią część jej twórczości. Inaczej było w przypadku „Huśtawki oddechu”.

Głównym bohaterem „Huśtawki oddechu” jest młody homoseksualista niemieckiego pochodzenia, zesłany na roboty przymusowe w głąb Związku Radzieckiego. Każdy rozdział można traktować jak indywidualne opowiadanie. Siłą napędową do powstania książki stało się doświadczenie Oskara Pastiora – poety, który przeżył gułag.

Pisarka bardzo życzliwie wypowiadała się o nim w Krakowie. Liczne rozmowy z byłym więźniem i wspólna podróż na Ukrainę nie tylko zaowocowały sześćdziesięcioma stronami notatek, ale przede wszystkim pozwoliły Mϋller zobaczyć z detalami obozową rzeczywistość oczami Pastiora. Nagła śmierć Oskara Pastiora skłoniła autorkę „Sercątka” do tego, aby stworzyć powieść, która początkowo miała być wspólnym dziełem obojga pisarzy. Zebrane materiały Mϋller wzbogaciła ownikliwe studia relacji i wspomnień
byłych więźniów obozów pracy, zwłaszcza kobiet, na temat, których niewiele mogła dowiedzieć się od poety.

„To jest temat, który mnie dotyczy poprzez moją matkę” – podkreśliła Herta Mϋller podczas rozmowy w Centrum Manggha. Matka Mϋller, podobnie jak 80 tysięcy Niemców z mniejszości etnicznej, spędziła 5 lat w obozie pracy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s