Katarzyna Groniec wisienką na torcie w BECEKu

Poezja i gra aktorska jeszcze nie wypadły z obiegu, o czym świadczy duża frekwencja na XXIII Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Poetyckiej w Bytomiu. Finaliści przeglądu w Beceku zagrali jako suport królowej interpretacji i Ślązaczki z pochodzenia, Katarzyny Groniec.

Kamienie o pięćdziesięciu płatkach

O ile Dolny Śląsk może poszczycić się Przeglądem Piosenki Aktorskiej, o tyle na Śląsku trwa już trzecia dekada Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Poetyckiej. Tegoroczna, 23. edycja wydarzenia, przyciągnęła blisko 50 artystów, z których jury wyłoniło 18 laureatów. Przez 3 dni deski Bytomskiego Centrum Kultury gościły solistów i zespoły, pielęgnujące tradycję Edyty Gepert, Hanny Banaszak, Mariana Opani, Stanisławy Celińskiej czy Starego Dobrego Małżeństwa – uczestników poprzednich edycji.

Mimo że piosenka poetycka jest gatunkiem dla koneserów, frekwencja w Beceku dopisała. Laureaci XXIII Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Poetyckiej „Kwiaty na Kamieniach” prezentowali swoje umiejętności przy akompaniamencie Piekarskiej Orkiestry Kameralnej. W tym miejscu należą się pokłony żywiołowemu dyrygentowi, Klaudiuszowi Jani. Konkurs urozmaiciły popisy grupy poetyckiej „Obok Sceny” i warsztaty dla laureatów.

Trzy dekady metafory

Pierwsza edycja OFPP odbyła się w 1992 r. Od tamtej pory w Bytomiu co roku organizowany jest konkurs na najlepszego artystę w kategorii piosenki poetyckiej. „Kiedy zaczynaliśmy, mieliśmy tylko mały mikser, do którego były cztery wejścia. Podłączyliśmy trzy mikrofony, jedną gitarę i to wszystko” – wspominał kurator i pomysłodawca imprezy, Wiesław Ciecieręga, po Koncercie Galowym. Przez 23 lata swojego istnienia Festiwal zapracował na miano jednego z najważniejszych tego typu wydarzeń na Dolnym Śląsku. I chociaż nie ma tak medialnego rozgłosu, jak wrocławski Przegląd Piosenki Aktorskiej czy krakowski Studencki Festiwal Piosenki, to potrafi wywołać wiele wzruszeń, czego dowodem są emocje, towarzyszące dwukrotnie wyróżnionej w tym roku bytomianki, Adriannie Jendroszek.

„Tworząc ten festiwal, myślałem przede wszystkim o ludziach z Bytomia, którzy próbują wyodrębnić się z anonimowej szarzyzny” – przyznał Wiesław Ciecieręga po ogłoszeniu werdyktu. Okazuje się, że najlepszym sposobem na wyjście z tłumu jest zaprezentowanie własnego repertuaru. Tą strategię przyjęło wielu wykonawców, występujących w Beceku. I chociaż podczas poprzednich edycji los nie zawsze uśmiechał się do lokalnych artystów, w tym roku zła passa została przełamana. Spośród sześciu wręczonych nagród i wyróżnień, połowa została na Śląsku, Ślązakom przyznano też dwie specjalne nominacje.

Hałdy usłane poezją

Jury, w skład którego weszła laureatka jednej z edycji OFPP, Mirosława Żak (Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu) oraz Adam Pastuch (dyrektor Regionalnego Ośrodka Kultury w Katowicach), I Nagrodę (1600 PLN) przyznało zespołowi „Póki Co” (Nowa Ruda), II Nagroda (1300 PLN) powędrowała do Adrianny Jendroszek (Bytom), III Nagroda (900 PLN) przypadła w udziale duetowi Huncwot (Świdnica). I Wyróżnieniem uhonorowano najmłodszą uczestniczkę przeglądu, Julię Jagoś (Katowice), II Wyróżnieniem – Adriannę Szojdę (Łaziska Górne), III Wyróżnieniem – Tomasza Krzymińskiego (Warszawa), stałego bywalca imprezy. Ponadto Jan Poprawa, członek Rady Artystycznej Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie, skorzystał z prawa do przyznania dwóch nominacji, typując Julię Jagoś i Adriannę Jendroszek. Nagrody ufundował prezydent Bytomia Damian Bartyla.

Metrem do Bytomia

8 czerwca nad „Kwiatami na Kamieniach” wzeszła gwiazda polarna Festiwalu, która dzięki roli Anki w „Metrze” od 1991 r. rozświetla polską scenę muzyczną – Katarzyna Groniec. Oprócz scenicznych hitów z ostatnich płyt („Listy Julii”, „Pin Cup Princess”), artystka zaprezentowała piosenki ze swojego najnowszego krążka pt. „Wiszące ogrody”. Jest to wydany na początku 2014 r. recital, który miał premierę podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w 2013 roku. Kompilacja zawiera utwory światowych kompozytorów, poetów i muzyków, takich jak  Paolo Conte, Jacques Brel, Bertolt Brecht, Kurt Weill, Nick Cave, Elvis Costello czy Leonard Cohen.

Katarzyna Groniec łączy elementy poezji śpiewanej, gry aktorskiej i stand-up comedy. Refreny, których uczy swoją publiczność pół żartem pół serio, stają się pretekstem, aby odsłonić tajemnice sukcesu w przemyśle muzycznym. Piosenkarka osiągnęła brawurę nie tylko w rytmice, ale przede wszystkim w interpretacji. Jej niezawodny słuch w połączeniu z ponad przeciętnymi zdolnościami scenicznymi tworzą mieszankę, która sprawia, że nawet najbardziej zróżnicowana publiczność poddaje się aurze jej od początku do końca. Groniec łączy różne rejestry językowe, poparte odpowiednią grą aktorską i inscenizacją muzyczną. Kiedy wciela się w zniszczoną przez alkohol kobietę, starannie dobrana mimika, głos i sposób wypowiedzi pozwalają jej bez trudu nałożyć maskę pijaka. Gdy gra romantyczną dziewczynę i przebiera w metaforach przy czystym, nieraz jazzującym akompaniamencie, skóra na jej twarzy wygładza się jak tafla lustra, które bez zniekształceń odbija uniesienie. Z kolei, kiedy wciela się w postać imprezowiczki, używa języka ulicy, ale tępi wulgarność poezją, pozwalając jednocześnie, by jej ciało sygnalizowało upudrowane alkoholem potrzeby cielesne.

W sieci „Wiszących ogrodów”

Oprócz oryginalnego stylu i niekwestionowanego talentu, Katarzyna Groniec ma jeszcze jeden atut – mocny zespół, w skład którego wchodzą Łukasz Damrych (klawicze), Łukasz Sobolak (perkusja), Tomasz Pierzchniak (kontrabas), Bartek Miarka (gitara) i Maciej Prokołowicz (nagłośnienie). Nad oświetleniem czuwa managerka zespołu, Magdalena Falkowska.

Pod koniec koncertu w Beceku grupa dała dowód, że znakomicie radzi sobie również sama. Dwaj Łukasze są zaklinaczami dźwięków o niespożytej energii. Damrych nie potrafi usiedzieć przy fortepianie. Kiedy gra, odnosi się wrażenie, że instrument zacznie żyć własnym, niespokojnym życiem. Muzyk na wpół stoi, na wpół tańczy, uderzając w klawiaturę tak, jakby próbował ocucić nieprzytomnego. Szczególny rodzaj synchronizacji z perkusją sprawia, że zespół nie tylko dobrze wypada bez solistki, ale także brawurowo towarzyszy wokalistce w trakcie występów. Instrumentaliści przeskakują niepostrzeżenie z różnych gatunków muzycznych, tworząc ciekawą oprawę zarówno do ciężkich kawałków („Trup Joe”), jak i subtelnych utworów („Wiszące ogrody już się przeżyły”).

Kapela Katarzyny Groniec zdecydowanie zalicza się do tych grup, których nagrania studyjne stanowią zaledwie namiastkę przeżyć, gwarantowanych na żywo. Profesjonalni, wszechstronni, swobodni muzycy grają w pełnym tego słowa znaczeniu. Co charakterystyczne, zespół chętnie występuje na bosaka. Artystka odgrywa wówczas podwójny spektakl; obok scenicznego show ma miejsce leniwy taniec łydek i stóp, które przeciągają się jak oswojone koty.

Miejmy nadzieję, że kolejne edycje OFPP pomogą solistom pokroju Groniec wyłonić się z mroków węgla. W tym roku pod nogi potoczyły się żarzące węgielki, które równie dobrze mogą zapłonąć, co zgasnąć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s