7. Gliwicka ArtNoc – zobacz zdjęcia i przeczytaj relację!

Pokazanie sztuki w wielkim mieście nie stanowi większego problemu, ale wykreowanie wydarzenia artystycznego na peryferiach, poza stolicą województwa – to jest dopiero wyzwanie. Podjęło się go stowarzyszenie Melina – organizator Gliwickiej Nocy Otwartych Galerii.

Idea zwiedzania miejscowych galerii nie powstała dziś, jednak w Gliwicach przyjęła się stosunkowo niedawno. ArtNoc – Gliwicka Noc Otwartych Galerii, odbywa się tutaj od siedmiu lat, Gliwicka Noc Muzeów – od dziesięciu. ArtNoc niewątpliwie stanowi przeciwwagę dla promującej głównie instytucje publiczne Nocy Muzeów. Z tym większą ciekawością wybrałam się na zorganizowane przez stowarzyszenie Melina wydarzenia.

W projekt zaangażowały się nie tylko galerie komercyjne (ESTA – Galeria Sztuki Współczesnej), ale także kolektywy artystyczne (Grupa Plastyczna Faun), pracownie (Pracownia Rzeźby i Ceramiki Alek¬san¬dry Kwolek), twórcy rękodzieła (Danuta Waleczek-Wiatrak – specjalistka od plecionek z gazet, Damian Wojnowski – Juciaki.pl, ozdobne wyroby z Juty) organizacje pozarządowe (Centrum Inicjatyw Społecznych CIS), sklepy (Sklepik z marzeniami), księgarnie (zlokalizowana w winiarnio-księgarnio-antykwariacie Galeria Elvis), otwarte na twórczość restauracje (BO) czy kawiarnie (Coffeina). Naumyślnie sporządziłam tą długą listę, aby naświetlić rozproszony, hybrydowy charakter sztuki w Gliwicach. Przez swoją mozaikowość, wpisywanie się w rejestry nowo powstających miejsc, staje się ona niszowa i efemeryczna.

ArtNoc stała się dobrym pretekstem, żeby poznać niszowy charakter Gliwic – nie tylko z perspektywy miłośnika sztuki, ale także mieszkańca, który szuka ciekawych miejsc na spędzenie sobotniego popołudnia. Pokolenie X i Y zgromadził dziedziniec Pracowni Rzeźby i Ceramiki, gdzie można było napić się Fritz-Koli na wygodnych pufach – dizajnerskich workach po gruzie, nauczyć się obsługi strzelby z puszki po herbacie, posłuchać DJ’a czy obejrzeć wystawę w Galerii Garażowej CuG, która mieści się dosłownie w garażu. Naczynia wytapiane ze starych, komunistycznych szyb oraz inne wyroby sztuki użytkowej utwierdziły mnie w przekonaniu, że mieszkańcy Śląska mają coś do powiedzenia na temat sztuki i chcą zabrać głos. Wydaje mi się jednak, że miejscowym twórcom łatwiej jest zaistnieć poza rodzimymi stronami.

Pewnym zaskoczeniem dla mnie było odkrycie działającej od blisko 40 lat Grupy Plastycznej Faun, która tworzy obrazy w duchu prac spod Bramy Floriańskiej w Krakowie, nie bacząc na rozgłos, ani profesjonalizm. Rozmowa z członkiem grupy uświadomiła mi, że nieraz to pokolenie średnie, wychowane bez internetu, potrafi zorganizować się i budować trwalsze struktury niż roczniki 80. czy 90. Prowadzona przez Fauna kronika w twardej oprawie pobiła Facebooka na łeb na szyję. Członkowie Grupy spotykają się towarzysko, dla własnej przyjemności. Rzadko udaje im się zdobyć samorządowe fundusze, ale nie przeszkadza im to w rozwoju i wyjazdach na plenery. Ujęła mnie otwartość, z jaką malarze przyjmowali zwiedzających. Może właśnie dzięki temu nie miałam problemu z zachowaniem dużej dozy tolerancji na wizerunek JPII.

Z podobnie ciepłym przyjęciem spotykali się uczestnicy ArtNocy, którzy dotarli na organizowane przez CIS MAKULATUR – ART – warsztaty plecenia naczyń z gazet. Można było podpatrzeć, jak robi się kubek, talerz czy biżuterię. Równie profesjonalnie do tematu podeszli śląscy artyści i galerzyści. Wernisaże okazały się czymś więcej niż cyfry na plakacie, jak to niestety zdarza się w Krakowie, gdzie podczas otwarcia wystawy dochodziło do tego, że nikt nie pofatygował się, żeby powiedzieć parę słów na temat autora. Uczestnicy ArtNocy rzetelnie przygotowali się do spotkań z publicznością i nie mam tutaj na myśli wyłącznie alkoholu z przekąskami. Tym bardziej powinna martwić niska frekwencja na poszczególnych wydarzeniach. Chociaż projekt miał nienajgorszą promocję w przestrzeni miejskiej, do poszczególnych lokali docierały osoby naprawdę zainteresowane sztuką i kulturą. Nutkę zawodu wywołał we mnie również fakt, że miejsca, objęte programem wydarzenia, nazywanego szumnie ArtNocą, przeważnie były czynne do godziny 22.00. Wyjątek stanowi jedyne w Polsce i jedno z nielicznych w Europie Muzeum Tatuażu, czynne tego dnia do godziny 23.00. Piotr Wojciechowski, właściciel galerii i magazynu „Tatuaż Ciało i Sztuka”, zgromadził ryciny, grafiki, książki, pocztówki i zabytkowe narzędzia do tatuowania, które ze względu na ograniczenia lokalowe są stłoczone na ścianach, w szafach i trzykondygnacyjnych gablotach wystawienniczych. Niestety, być może ze względu na swój komercyjny charakter, do tej pory projekt połączony ze studiem tatuażu nie doczekał się poparcia ze strony miasta i jest finansowany wyłącznie z funduszy prywatnych.

W tym roku na uboczu ArtNocy pozostała Czytelnia Sztuki, która nie zdecydowała się dołączyć do przeglądu, natomiast udostępniła w trakcie jego trwania bardzo trudną w odbiorze wystawę, poświęconą czystkom na Wołyniu w 1943 r. Na marginesie dodam, że widok zgiętych wpół staruszek, przechadzających się po ogrodzie Willi Caro, robiących notatki i roniących łzy, stanowił ostrą przeciwwagę dla preferującej sztukę użytkową, biżuterię, malarstwo czy fotografię ArtNocy. Ponieważ jednak wspomniana ekspozycja posiadała istotny wymiar edukacyjny, uważam za wskazane wspomnieć o niej w kilku zdaniach. Pod koniec II wojny światowej ukraińscy nacjonaliści i chłopi dopuścili się masowych czystek na polskich rodzinach, własnych sąsiadach i znajomych. Jedynym kryterium wyboru ofiar była ich narodowość. W wielu wsiach doszło do brutalnych napaści z bronią w ręku – siekierami, widłami, strzelbami. Podczas rzezi atakowano wszystkie polskie gospodarstwa, bez względu na wiek i płeć mordowanych. Przed Czytelnią Sztuki zgromadzono zdjęcia i cytaty osób, które przeżyły zagładę oraz ich rodzin, jak również bogate materiały historiograficzne. Ponieważ kwestia wołyńska często bywa tematem tabu w szkołach, wystawę uważam za bardzo wartościową.

Na ArtNocy można było zarówno skosztować sztuki w bardziej oficjalnym wydaniu (utrzymana w duchu Strzemińskiego wystawa Włodzimierza Pawlaka „Notatki o sztuce” w galerii Esta), jak i rozsmakować się komiksie czy przedmiotach, wykonanych w myśl zasady Do It Yourself (). Wydarzenie traktuję jako barometr twórczości na Śląsku i kondycji sztuki w Gliwicach, przewodnik po kreatywnych miejscach i formę rozeznania się w tym, gdzie można wystawić swoje wyroby. Mimo niedogodności czasowych wydarzenie zaliczam do udanych, a wstęp do śląskiej sztuki współczesnej – zaliczony na piątkę.

ArtNoc Gliwicka Noc Otwartych Galerii
7 czerwca 2014 r.
Sponsorzy: Wydział Kultury i Promocji Miasta Gliwice, Centrum Organizacji Kulturalnych

Przeczytaj również „Lenin ikoną 6. Grolsch ArtBoom Festivalu

CZYTAJ DALEJ

Zobacz zdjęcia z 7. ArtNocy:

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s