Bornholm – podróż do rowerowej przyszłości. Część I, Dlaczego Bornholm jest rajem dla rowerzystów?

Idealnym miejscem na długi weekend majowy jest Bornholm. Zapraszam do lektury mojej relacji z wyprawy namiotowej na wyspę rowerów, która miała miejsce w maju 2014 roku. Artykuł podzieliłam na kilka części tematycznych.

Część I

Bornholm – wyspa rowerów

Pierwszym duńskim słowem, jakiego się nauczyłam, jest „Cykelvej”, co znaczy „ścieżka rowerowa”. W Danii nikt nie robi sobie żartów, budując kilka metrów drogi rowerowej. W Polsce takie szlaki „widma”, na które szkoda tracić czasu, występują na porządku dziennym. Tymczasem Bornholm – wyspa, której obwód wynosi 141,4 km, posiada infrastrukturę rowerową o łącznej długości 235 km, a i tak bez obaw można jeździć po jezdni, ponieważ natężenie ruchu jest stosunkowo niewielkie. Ścieżki rowerowe zostały tak dobrze oznakowane, że nie trzeba wyciągać mapy czy nawigacji z plecaka, a za każdym razem, kiedy szlak się kończy, odpowiednio wcześnie ostrzega o tym znak pionowy.

Tutaj trasy dla rowerzystów nie tylko mają zachowaną ciągłość, ale także posiadają odrębne oznaczenia (numery dróg), podobnie jak polskie drogi wojewódzkie. Dzięki temu bez problemu można zaplanować dłuższą podróż. W Polsce pozostaje to problematyczne, ponieważ wymaga szukania na mapie przerywanych, wykropkowanych linii, które często mylą się z oznakowaniem szlaków dla pieszych. W duńskich informacjach turystycznych dostępne są mapki rowerowe okolicy, niestety tego typu punkty pracują krótko.

Bornholm jest na tyle mały, że można przejechać go w jeden dzień, zakładając upośledzenie cyklisty i obojętność na otaczające go widoki. Niemniej lepiej jest przywieźć mapę ze sobą i przyjechać z gotowym pomysłem na zwiedzanie, zwłaszcza że godziny otwarcia poszczególnych zabytków mogą stanowić pewne zaskoczenie.

Oprócz obwodnicy rowerowej, która biegnie wokół wyspy i słynie z pięknych widoków na klify po wschodniej stronie, większe bornholmskie miejscowości są dobrze skomunikowane ze sobą dzięki sieci szlaków rowerowych, poprowadzonych w ten sposób, aby w miarę możliwości omijać zabudowę na rzecz walorów przyrodniczych. Tak, jak na autostradzie, zjazdy do poszczególnych miasteczek posiadają specjalne oznakowania, a nawet można znaleźć tablice, informujące o pobliskich kempingach i obiektach kulturalnych, w tym najstarszych na wyspie, średniowiecznych kościołach rotundowych (polecam przede wszystkim Østerlars Kirke i Nylars Kirke).

Ścieżki pokryto głównie asfaltem, niekiedy szutrem, natomiast o piachu, korzeniach i dziurach, do których przyzwyczaiły nas polskie szlaki, można zapomnieć. Tutaj rowerzyści informowani są za pomocą specjalnie dla nich postawionych znaków pionowych nawet o większych pochyleniach terenu, np. rzędu 10 procent, czy konieczności zjechania na jezdnię. Oprócz tego wzdłuż obwodnicy rowerowej rozmieszczono bezpłatne, regularnie czyszczone toalety dla cyklistów z dostępem do zimnej wody – można odświeżyć się w nich przed noclegiem na jednym z kilku bezpłatnych biwaków, które ulokowane są przy leśnych i polnych drogach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s