Bornholm – podróż do rowerowej przyszłości. Część II, Z rowerem na Majorkę Północy – dojazd i główne atrakcje

Idealnym miejscem na długi weekend majowy jest Bornholm. Zapraszam do lektury mojej relacji z wyprawy namiotowej na wyspę rowerów, która miała miejsce w maju 2014 roku. Artykuł podzieliłam na kilka części tematycznych.

Część II

Z rowerem na Majorkę Północy

Bornholm jest oddalony zaledwie 100 km od Polski. Na wyspę można dostać się promem: z Kołobrzegu (do portu Nexø), Świnoujścia (z przesiadką w Ystad) lub niemieckiego Sassnitz (do portu w Ronne). Podróż z Kołobrzegu jest najkrótsza, trwa około 2,5 godziny, z Sassnitz – około 3,5 godziny, ze Świnoujścia – aż 6 godzin. Przeważnie za przewiezienie roweru trzeba wnieść dodatkową opłatę (wyjątek stanowią połączenia ze Świnoujścia). Rejsy z Kołobrzegu obsługuje Kołobrzeska Żegluga Pasażerska – cena za bilet w obie strony zamyka się w okolicach 300 zł, statki kursują co drugi dzień. Niestety rozkłady jazdy promów i pociągów nie są zgrane, dlatego lepiej jest dojechać nad morze autem, chyba że zdecydujemy się na nocleg pod namiotem. Spośród dwóch kołobrzeskich pól biwakowych polecam Camping Baltic. W Świnoujściu operuje dwóch przewoźników – Polferries i Bornholmer Faergen. Na lądzie usługi dla rowerzystów świadczą również prywatni przewoźnicy, np. Bornholmbus, który wozi zorganizowane wycieczki rowerzystów.

Powrót do natury

Ze względu na niewielkie przewyższenia terenu, ścieżki rowerowe i przyrodnicze na Bornholmie są dostosowane do zwiedzania przez dzieci i osoby starsze. Dlatego podróżującym, którzy nie lubią tłumów, polecam przyjazd poza sezonem, między wrześniem a majem. Szczególnie, że ceny w Skandynawii mogą wystraszyć nawet najbardziej odpornych na liczenie pieniędzy turystów. Trzeba jednak pamiętać o tym, że temperatura w maju niekiedy daje w kość. Pogoda jest zmienna, deszcz należy do dość powszechnych zjawisk, a temperatura w nocy potrafi spaść w okolice zera. Na szczęście nie ma komarów. Ciepły namiot i śpiwór wystarczą, żeby zniwelować problem, a kąpiel w czyściutkim Bałtyku o temperaturze 10 stopni przysparza niesamowitych wrażeń.

Szybko przekonałam się, że rustykalne widoki pól i gospodarstw wiejskich stanowią preludium do zapierających dech w piersiach zabytków przyrody – według mnie największego atutu Bornholmu. Klify na tyłach Muzeum Sztuki Bornholmu, ciągnące się wzdłuż wschodniego wybrzeża Święte Skały – Helligdomsklipperne, klify za ruinami zamku Hammershus – największej średniowiecznej fortyfikacji w Europie Północnej, Klif Jons Kapel, którego okolica przywodzi na myśl wycieczki w Beskidy czy dolina największego w Danii wodospadu Døndalsfaldet w pełni zapracowały na przydomek Bornholmu, nazywanego często Majorką Północy. Miejsca te pozwalają na chwilę odpocząć od roweru i nacieszyć wzrok podczas wspinaczki po kamiennych zboczach. O upstrzonym jeziorami Lesie Langebjerg, w którym mieszkają polskie żubry, nie wspominając.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s