Zaduszki z Rock’n’Rollem i Natalią Sikorą

Koncert Natalii Sikory 2 listopada 2015 r. został poświęcony wielkim osobowościom muzycznym z Polski i zagranicy, wśród których znaleźli się Gary Moor, Led Zeppelin, Janis Joplin, Jimie Hendrix, Czesław Niemen, Kalina Jędrusik czy Anna German.

Stanowił także osobiste spotkanie z artystami, kompozytorami i instrumentalistami, z którymi Sikora realizuje na co dzień rożne projekty muzyczne.

Dla jednych początek listopada to okres rutynowych spotkań w gronie rodziny, dla innych – czas refleksji i głębokich przeżyć. Podobnie w muzyce, niektórzy artyści traktują swoje rzemiosło odtwórczo, ale są i tacy, dla których każdy występ oznacza ciężką, pełną zaangażowania pracą. Właśnie do tych ostatnich zalicza się Natalia Sikora. W Dzień Zaduszny w Warszawie przywróciła do świata żywych tych, których największa sława już zgasła, obdarowując ich drugim, muzycznym życiem – oryginalną interpretacją i niepowtarzalną barwą głosu. Jednocześnie stworzyła przestrzeń dla osób, które towarzyszą jej w wokalnej karierze.

Na deskach Teatru Polskiego udało się zgromadzić muzyków, z którymi wokalistka współpracuje przy okazji wielu projektów. Urządzono dla nich dwie oddzielne sceny. Na klawiszach tradycyjnie towarzyszył Sikorze Piotr Proniuk. Duet wsparli również: perkusista Marek Kuczyński, gitarzysta Paweł Stankiewicz i basista Paweł Bomert. Marek Kuczyński wspólnie z Natalią zaangażował się w musical „Joplin”, dodatkowo gra na perkusji w zespole Mięśnie. Pawła Stankiewicza aka „KDWOOB”, którego kompozycje wykonują m.in. Michał Bajor, Kabaret Moralnego Niepokoju, Marta Andrzejczyk i Joanna Lewandowska, roznosiła na scenie energia, z kolei na basie grono artystów zasilił Paweł Bomert. Podczas kilku kawałków wystąpił także hipisujący, założony w kwietniu br. zespół Sołtan Blues Band. Jego najmłodszy członek, perkusista Maciek Piskulski ma 15 lat, basistka Paulina Sołtan – 21 lat, a gitarzysta Grzegorz Kwiecień – 51 lat.

Zaduszny koncert miał wyjątkowy charakter. Natalia Sikora zaprezentowała specjalnie przygotowany na tę okazję repertuar z nietypowymi, unowocześnionymi interpretacjami hitów znanych twórców, wykonawców i kompozytorów. Zrealizowanie programu zajęło muzykom ponad dwie godziny. Recital tak, jak prawdziwa sztuka teatralna, został podzielony na dwa akty. Pierwsza część miała bardziej sentymentalną, tradycyjną oprawę. Nie brakowało podczas niej ukłonów w stronę polskich solistów i starszych roczników. Jednak po przerwie w wulkanie sceny zawrzało i na widownię zaczęła sączyć się lawa nieokiełznanego, parzącego głosu Natalii Sikory. Koncert wybuchł ze zdwojoną siłą. Widownię, która pod koniec występu nie mogła usiedzieć w miejscu, porwała fala rocka.

Muzyczne Zaduszki w Teatrze Polskim w Warszawie Natalia Sikora zaczęła od słów „Proszę państwa, niech żyje muzyka”. Pierwsze dźwięki, jakie dobiegły ze sceny, przesiąknięte były ostrym rockiem. Jednak niebawem repertuar złagodniał, ustępując miejsca takim szlagierom, jak „Poszłabym za tobą” Miry Kubasińskiej i Breakout, „Nie opuszczaj mnie” Michała Bajora czy „Mam tak samo jak ty” Czesława Niemena. Podczas pierwszej części koncertu artystka wskrzesiła kilkunastu artystów, z czego niejeden pewnie przewracał się w grobie. Między innymi zaśpiewała „Love me tender” Elvisa Presleya. Aranżacja tego utworu zaczęła się bardzo subtelnie, ale ostatecznie i tak Sikora razem z Pawłem Stankiewiczem na gitarze roztrzaskali Presleya w drobny mak. Pierwszą część koncertu zamknął „Sen o Norwidzie” Grzegorza Kwietnia, który od lat wykonuje Sikora Proniuk Duo.

Jednak prawdziwy koncert zaczął się dopiero po przerwie. Pierwszy kawałek wszyscy aktorzy muzycznych Zaduszek zagrali we wspólnym składzie, a na scenę zostali przywołani artyści, których repertuar wyżłobił w Sikorze określoną wrażliwość muzyczną. „Mój świat zaczął się tak naprawdę od Janis Joplin i Jimiego Hendrixa, więc gdyby nie te kompozycje, które ustaliły świat tych ludzi, to myślę, że mój świat też byłby zupełnie inny” – powiedziała Natalia Sikora 01.11.2015 na antenie Programu 1 Polskiego Radia w rozmowie z Marią Szabłowską. Druga część recitalu była dla Sikory okresem mocnych przeżyć i silnych wzruszeń. Obfitowała także w utwory o trudnej miłości, np. „Nothing is the same without you” Gary’ego Moore’a czy „Dream on lyrics” Aerosmith. Identyfikację poszczególnych bohaterów koncertu „Pamiętam” ułatwiały slajdy ze starymi zdjęciami wyświetlane nad sceną.

Natalia Sikora odprawiła muzyczny rytuał. „Przepraszam sufity i ściany Teatru za poważny dotyk rock’n’rolla. (…)Byłam na wszystkich koncertach z przeszłości, a przede wszystkim na tych, na których zawsze chciałam być, ale urodziłam się za późno! (…) Zapamiętam nasz koncert jako szamański show. Niech żyje muzyka i sprzężenia zwrotne kosmosu” – napisała na swoim Facebookowym profilu po występie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s