C/U w Teatrze Nowym vol. 4: Dziewiąta – ruchowy performans z głośną muzyką Beethovena

Od 5 do 8 października Nowy Teatr w Warszawie gościł 15. Festiwal „Ciało/ Umysł”. W siedzibie Krzysztofa Warlikowskiego przez cztery dni odbywały się performanse, spektakle i spotkania z uczestnikami „C/U”.

Dziewiąta – ruchowy performans z głośną muzyką Beethovena

Spektakl do „IX symfonii” Bethovena jest opowieścią o przywiązaniu do własnych poglądów. To także próba refleksji nad wielkimi teoriami drążonymi przez upływ czasu. Bojan Jablanovec pokazał, że wystarczy sprowadzić wszystkie ideologie do wspólnego mianownika, aby okazało się, że każda z nich odwołuje się do podobnych emocji – zawsze stoi za nią antropocentryzm. Nie bez powodu reżyser odwołuje się w swojej sztuce do motywu konia. Jak podkreślał podczas rozmowy z publicznością w Nowym Teatrze, zwierzę to stanowi wytwór ludzkiej cywilizacji, jego wolność została uwarunkowana kulturowo.

Również dobór granej do spektaklu muzyki nie jest przypadkowy. Jeden z najlepiej rozpoznawalnych utworów Ludwiga van Beethovena upodobało sobie wielu znanych dyktatorów. Jak zauważył Slavoj Žižek, „IX symfonia” odgrywała znaczącą rolę dla nazistów, bolszewików i zwolenników rewolucji kulturalnej w Chinach. W tym kontekście prosta choreografia staje się ilustracją do ideologicznej przemocy, której doświadczamy bez względu na treść przekazu.

Spektakl został podzielony na kilka części: ethos, logos, pathos i equus (jest to łacińskie słowo określające konia). Wprowadzenie do każdej partii stanowił napis wyświetlany na tyle sceny. W części pierwszej każdy z pięciorga aktorów i aktorek był prezentowany jak koń na wybiegu. Postaci zdejmowały wszystkie ubrania, a następnie aktorzy prowadzili je po umownym padoku, podczas kiedy głos z offu opowiadał o ich „końskich” charakterach.

Mimo że po wkroczeniu w sferę nagości status wszystkich bohaterów został zrównany, reżyser uległ kilku banalnym stereotypom związanym z męskimi i żeńskimi rolami płciowymi. O ile kobieta pomagała zdjąć ubranie mężczyźnie, wręcz usługiwała mu, o tyle mężczyzna bawił się nagością kobiety; pokazywał jej piersi i brzuch w stylu, który nawiązuje do erotycznych przedstawień żeńskiego ciała. Kobiece postaci zostały uprzedmiotowione bardziej niż męskie. Jablanovec ukazał kobiety w sposób szowinistyczny, podkreślający męską dominację, podczas kiedy mężczyźni występowali w roli ogierów, o które dbają samice. Można składać to rozróżnienie na karby podziałów, które występują w społeczeństwie, jednak po obejrzeniu spektaklu odnosi się wrażenie, że reżyser posługuje się kliszami, z których nie potrafi, a nawet nie próbuje wyjść.

Jablanovec operuje powtórzeniem i powolnością gestów, przez co „Dziewiąta” jest spektaklem nieprzyjemnym w odbiorze. Reżyser próbuje umęczyć publiczność jak przysłowiowego konia. Nie bez powodu również każdy widz otrzymał przed wejściem na salę zatyczki do uszu. Przydały się one nie tylko dlatego, że „IX Symfonia d-moll” została włączona na pełen regulator, ale również z tego powodu, że na scenie parokrotnie doszło do strzelaniny. Łuski nabojów odbijały się od nagich ciał aktorów, a zapach broni unosił się w powietrzu.

W drugiej części spektaklu, która według mnie jest najmocniejsza, nadzy aktorzy założyli glany, a na wszystkich ścianach sceny zostały wyświetlone hasła, tzw. izmy, które składają się na historię zachodniej cywilizacji. Takie napisy, jak „bolszewizm”, „feminizm”, „homoerotyzm”, „komunizm”, „pacyfizm” czy „satanizm” zamieniły się w okopy, po których poruszali się aktorzy. Nagie postaci taszczyły nawzajem swoje bezwładne ciała, wcielając się na przemian w ofiary i obrońców wielkich ideologii. Każdy aktor, który doszedł do krawędzi sceny, wypowiadał do mikrofonu hasło ze ściany. Łącznie zostało odczytanych w porządku alfabetycznym kilkadziesiąt słów.

Na tym etapie sztuki panowało już równouprawnienie. Kobiety nosiły każdego, nawet osoby dużo większe i cięższe od siebie. Wszystkie terminy zostały ze sobą zrównane, a poruszanie się po ideologicznym polu walki stanowiło dla performerów fizyczny wysiłek.

Akt drugi można interpretować jako pacyfistyczną manifestację lub hołd oddany wielkim myślicielom. Najważniejsze jest chyba to, że wszystkie teorie – estetyczne, filozoficzne, społeczne czy polityczne, zostały pozbawione wartości i hierarchii, przez co zamieniły się w konglomerat pustych słów wyzutych z sensu. Jednak nawet w tej z pozoru neutralnej scenie reżyser uległ stereotypom. Znamienny jest fakt, że słowo „feminizm” wypowiedział mężczyzna, który niósł, a następnie rzucił na ziemię bezwładne ciało kobiety. Trudno również wytłumaczyć, dlaczego „homoerotyzm”, który sam w sobie nie jest nawet teorią, znalazł się w zaszczytnym zestawie wyrazów o dużym ciężarze ideologicznym. Te drobne, pozornie nieistotne niuanse utwierdzają mnie w przekonaniu, że reżyser tworzył spektakl bez świadomości feministycznej, genderowej czy queerowej.

W trzeciej części aktorzy skleili sobie kostki nóg taśmą klejącą i spletli swoje ramiona w ten sposób, że nie byli w stanie poruszać się samodzielnie. Sztuczny twór nie tylko chodził po scenie, ale także nalewał i pił wspólnymi siłami herbatę z imbryka. Sytuacja przywodziła na myśl wielkie rozejmy kończące wojny. Herbata, którą równie dobrze mogliby sączyć politycy, a jednocześnie ważny symbol kultury, zamiast łączyć, stała się instrumentem politycznej gry.

W ostatnim akcie performerzy ułożyli na scenie maski koni, w które ponownie się wcielili, ale tym razem – w pozycjach siedzących. Nasuwa się pytanie, na ile zezwierzęcone jest nasze dziedzictwo kulturowe i gdzie istnieje granica między kulturą a naturą.

„Dziewiąta” to performans godny polecenia, jednak należy traktować go z pewną rezerwą, ponieważ pojęcia wszechczasów, z którymi reżyser usiłuje się rozprawić, nie zostały przedstawione do końca neutralnie. Warto również zwrócić uwagę na inny, dość istotny aspekt. Z opisu spektaklu wynikało, że na scenie zobaczymy „ciała niedoskonałych i przeciętnych osób”, w rzeczywistości jednak czworo spośród pięciu aktorów w Nowym Teatrze miało zgrabne i gibkie sylwetki. Odbiegał od nich tylko jeden mężczyzna z nadwagą. Jego ruchy były wulgarne i niedopracowane pod względem techniki, co świadczy to o tym, że Jablanovec po raz kolejny poszedł w banał. Ukazał otyłość ze stereotypowego punktu widzenia, podczas kiedy w popkulturze nie brakuje utalentowanych artystów przy kości. Wystarczy wspomnieć tak utalentowane postaci, jak Hannah Baines, Whitney Way Thore czy Beth Ditto.

  1. festiwal „Ciało/ Umysł”

30 września – 8 października 2016 r.

Warszawa: Teatr Studio, Centrum Sztuki Współczesnej, Nowy Teatr

Dyrektor artystyczna:
Edyta Kozak

Dyrektor zarządzająca:
Anna Szaniawska

Koordynatorka festiwalu:
Agnieszka Kiewicz

Koordynator zespołów/biura festiwalowego:
Miłosz Lindner

2016.cialoumysl.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s