Bokka. „Don’t Kiss And Tell” Final Tour

Fot. Filip Blank

Bokka intryguje i prowokuje. Jest jak wulkan, który kipi gdzieś pod ciemnymi kamieniami muzyki. Jeżeli ktoś nie widział jeszcze krateru na żywo, może poczuć zdziwienie. Ziemia nie będzie topniała pod stopami, a zapach siarki nie zatka nozdrzy. Delikwent przeżyje jednak zupełnie inne, silne emocje, których Bokka dostarcza wraz ze swoim przestrzennym, księżycowym krajobrazem dźwięków. Jest to doświadczenie, którego nie odda żadne nagranie, ani zdjęcie.

Członkowie zespołu nie chcą ujawniać swojej tożsamości i nie muszą, ponieważ ich prawdziwym „ja” stała się muzyka. Takie utwory, jak „So empty” czy kandydat na radiowego hita, „Changing lovers”, pozwalają poczuć wielką spójność między kompozycjami a własnym wnętrzem. Słuchanie tej formacji przypomina przemierzanie kilometrów wzdłuż czarnych wulkanicznych głazów rozrzuconych na plażach wyspy Lanzarote. To podróż, którą warto odbyć sam na sam z twórczością Bokki. Zwłaszcza, że drugi, a zarazem ostatni album grupy, „Don’t Kiss And Tell”, w niczym nie ustępuje pierwszemu, a wręcz przeciwnie – kipi energią i zaraża melodyjnymi utworami z porywającym wokalem.

Po koncercie w Olsztynie, 6 grudnia Bokka zagrała w warszawskim klubie Progresja. Jej koncert poprzedziły występy Fismolla i Milky Wishlake’a. Był to kolejny punkt trasy promującej album „Don’t Kiss And Tell”. Na grudzień zaplanowano jeszcze: Łódź, Racibórz i Kielce.

Długo zastanawiałam się, czy wybrać się na ten koncert w Progresji, ale ostatecznie zniechęcił mnie line-up przewidujący występy Fismolla i Milky Wishlake’a. Z radością posłuchałabym Bokki z sapportem Oly., jednak towarzystwo Milky Wishlake’a aka Kamila Zawiślaka, u którego wokalistka występuje gościnnie, nie wyglądało już tak przekonująco. W zeszłym roku Oly. zadebiutancki longplayem „Home”, który pod względem stylistycznym dużo lepiej współgra się z elektroniczną, klimatyczną muzyką Bokki. Milky Wishlake, w przeciwieństwe do Bokki i Oly., jest popujący, a to powinno zdyskwalifkować go jako support. Do tego towarzystwa po prostu nie pasuje.

Z kolei melancholijnego Fismolla (Arkadiusz Glensk) widziałabym na jednej scenie z Jackiem Podsiadło. Obaj śpiewają o miłości, przy czym Fismolla charakteryzuje autentyczność i oryginalny styl. Wokalista bywa porównywany do Ólafura Arnaldsa, Bona Ivera i Sigur Rós, jednak kiedy go słucham, przychodzi mi na myśl Radiohead. Koncert zespołu Bokka z supportem Oly. byłby dla mnie połączeniem idealnym, ale zestawienie z Fismollem i Milky Wishlake’iem po prostu jest nietrafione. Cała trójka ma tylko jedną cechę wspólną – wytwórnię Nextpop.

Nadchodzące koncerty grupy Bokka: https://web.facebook.com/pg/bokkamusic/events/?ref=page_internal

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s