Lanzarote: księżycowa wyspa na rowerze

Dlaczego Lanzarote?

Nie wyobrażam sobie zwiedzania Lanzarote inaczej niż na rowerze. To wyspa, na której życie praktycznie zostało zmiecione z powierzchni ziemi w XVIII w. wskutek erupcji wulkanu. Rozwścieczona lawa dotarła aż na brzeg morza, formując czarne, poszarpane wybrzeże. Jednak wyspa nie poddała się. Na niewielkich obszarach życie przetrwało. Lanzarote rozpoczęło powolny proces regeneracji.

Lanzarote5.artaktywnie.wordpress.com

Lanzarote5.artaktywnie.wordpress.com

Chociaż pod powierzchnią ziemi bulgocze gorąca ciecz o temperaturze 400 stopni Celsjusza, powierzchnia wyspy usiana jest licznymi miejscowościami, między którymi można poruszać się autobusem, samochodem lub rowerem. Wybrzeże zostało zdominowane przez kamieniste plaże z intrygującą czarną Playa Blanca na czele. W ich okolicach można znaleźć niewielkie wioski rybackie oraz naturalnie uformowane jeziora z solą. Umożliwiają one wydobywanie tego pierwiastka w najczystszej postaci.

W jednej z lokalnych kawiarni warto przysiąść na croissanta z niezwykle tanią kawą, a parszywie wyglądające smażalnie przyciągają amatorów ryb. Tam, gdzie ziemia nie została doszczętnie wyjałowiona, tubylcy hodują winogrona. Dzięki specjalnej technice uprawy rośliny nie obumierają mimo suszy. Są sadzone w dołkach, gdzie w ciągu nocy gromadzi się wilgoć.

Lanzarote2.artaktywnie.wordpress.com

Lanzarote2.artaktywnie.wordpress.com

Kiedy słońce schowa się za horyzontem, Lanzarote wygląda magicznie. Nawet zimą w nocy jest na tyle jasno, że przy odrobinie wysiłku można poruszać się bez latarki, natomiast za dnia świeci księżyc. Nie bez powodów tutejszy krajobraz bywa nazywany księżycowym. To zasługa wulkanicznego charakteru wyspy. Liczne wulkany, których stożki migocą w środku jak klejnoty, działa na wyobraźnię. To tutaj mieszkał aż do śmierci portugalski pisarz i noblista, José de Sousa Saramago, tutaj także żył i tworzył hiszpański malarz oraz rzeźbiarz, César Manrique Cabrera.

Na Lanzarote przyjeżdżają co najmniej trzy grupy podróżnych: turyści, którzy są skłonni zadowolić się hotelem w jednym z tutejszych kurortów, outsiderzy szukający mocnych wrażeń podczas windsurfingu oraz cykliści, a zwłaszcza zwolennicy szosówek. Chociaż na drogach można spotkać głównie profesjonalnych kolaży, to nie dziwi także widok sakwiarza czy osoby jeżdżącej na góralu po offroadowych szlakach. Właśnie te ostatnie pozwalają poczuć prawdziwy smak wyspy.

Najlepszy termin przyjazdu

Mimo że geograficznie Lanzarote stanowi część Afryki, to administracyjnie należy do Hiszpanii. Na tle pozostałych sześciu wysp wchodzących w skład Archipelagu Wysp Kanaryjskich wyróżnia je nieco mroczny, melancholijny krajobraz. Ponadto Lanzarote zostało okrzyknięte „wyspą wiecznej wiosny”. Rzadkie opady, ciepła zima i stosunkowo łagodne lato przyciągają turystów o każdej porze roku. Wyspa stała się także świetną destynacją dla sakwiarzy. Ponieważ spanie pod chmurką jest tutaj legalne, każdy może pozwolić sobie na niskobudżetowy wyjazd na Kanary. Dodatkowo, wulkaniczny teren Lanzarote nie sprzyja zwierzętom, dzięki czemu da się spokojnie zmrużyć oczy.

Zanim jednak podejmiemy decyzję o przyjeździe i spaniu na dziko, warto sprawdzić prognozy… wiatrów. Wymarzonym miesiącem na rowerowe eskapady jest wrzesień, kiedy mamy już za sobą największe upały, ale wyspa nie poddaje się jeszcze gwałtownym powiewom listopadowego wiatru. Zarówno cykliści, jak i miłośnicy windsurfingu mogą sprawdzić aktualne prognozy dotyczące natężenia wiatru oraz temperatury z poprzednich dni na stronie Windguru.

Lanzarote4.artaktywnie.wordpress.com

Lanzarote4.artaktywnie.wordpress.com

Przeloty

Mój przyjazd na Lanzarote był kwestią przypadku. Zainteresowałam się wyspą dzięki reklamie biura podróży TUI. Jeżeli jesteśmy w stanie podjąć decyzję o wylocie dwa dni przed terminem podróży, to za przeloty z Warszawy do Arrecife w obie strony możemy zapłacić 400 złotych. Oferta lotów czarterowych przewiduje tygodniowy pobyt na wyspie. Ze względu na pracę wybrałam jednak opcję krótszego wyjazdu z przesiadką w Berlinie. Bilety w obie strony liniami Ryanair zamknęły się w kwocie 500 zł, do tego doszedł dojazd na lotnisko Berlin Shoenefeld wygodnym Lux Expressem i powrót Bla bla carem. Warto podkreślić, że lotnisko jest dobrze skomunikowane z centrum miasta, dzięki czemu można wypad na Lanzarote połączyć z krótką objazdówką po berlińskich galeriach. Tym razem mój wybór padł na tzw. ulice galerii – Potsdamerstrasse i Friedrichstrasse.

Dojazd z lotniska

Z lotniska za niecałe 3 euro można dostać się autobusem do stolicy wyspy, Arrecife. Komunikacja miejska pozwala na poruszanie się po całym Lanzarote. Niestety, międzymiastowe autobusy rzadko jeżdżą. Dużo większą swobodę komunikacji daje rower. Warto dopłacić kilka euro dziennie i wypożyczyć porządny, markowy sprzęt górski.

Noclegi

Nie polecam zakwaterowania w usianych knajpami i hotelami kurortach – Puerto del Carmen i Playa Blanca. Noclegi w tych miejscowościach wykraczają poza zakres finansowy przeciętnego Polaka. Zamiast tego lepiej poszukać lokum daleko od emerytowanych turystów z Anglii, Niemiec i Hiszpanii. To oni zdominowali Lanzarote. Przed wyjazdem warto również przećwiczyć parę podstawowych zwrotów dotyczących pieniędzy, kierunków czy jedzenia, ponieważ lokalsi rzadko mówią po angielsku. Wyjątek stanowią najbardziej turystyczne resorty.

Tinaho i okoliczne atrakcje

Na kształt naszej wycieczki wpłynęła lokalizacja domu. Wynajęliśmy pokój przez Airbnb w Autentycznym Domu u niezwykle gościnnej Kubanki, Carmen. Los sprawił, że bazę noclegową mieliśmy w malowniczej, położonej wśród wulkanów miejscowości Tinaho. To dobry punkt wypadowy do Playa de Famara – podobno najładniejszej piaszczystej plaży na północy wyspy, Narodowego Parku Wulkanów z fantastycznymi szlakami pieszymi i rowerowymi. Po 7 km jazdy jesteśmy na piaszczystej plaży, którą oferuje La Santa. Przede wszystkim jednak w odległości 15 km znajduje się Narodowy Park Timanfaya – absolutnie obowiązkowy punkt każdej wycieczki z unikatowymi, barwnymi krajobrazami podziwianymi z wnętrza wulkanu.

Lanzarote3.artaktywnie.wordpress.com

Lanzarote3.artaktywnie.wordpress.com

Rowery

Rowerem można dotrzeć praktycznie wszędzie, nawet do podnóża Gór Ognia, czyli Timanfayi, gdzie na nielicznych cyklistów czekają stojaki na rowery. W La Sancie wypożyczyliśmy na trzy dni porządne górskie rowery w Pro Bici. Nasze wichury marki Scott znakomicie sprawdziły się na kamienistych drogach u podnóży Szlaku Wulkanów (żeby wejść na szczyt, musieliśmy ukryć je w kamiennym szałasie), nieźle radziły sobie na zapiaszczonych szutrach wzdłuż wybrzeża, nie zawiodły również na szosie. Niestety, za każdy dzień użytkowania musieliśmy zapłacić 15 euro, co stanowi dość wygórowaną stawkę w porównaniu do Puerto del Carmen, gdzie można znaleźć rower już za 10 euro. (Auta na wynajem są tańsze niż rowery.) W zestawie nie było również oświetlenia, ani blokady do roweru, dlatego ten sprzęt warto przywieźć ze sobą z Polski. Udało mi się na szczęście przemycić długą, zbrojoną blokadę do roweru. Przykuwając rumaka do gałęzi nielicznych drzew, dzięki czemu mogłam spokojnie chodzić po górach. Blokada została skonfiskowana dopiero w drodze powrotnej do Berlina.

Bezpieczeństwo

Kierowcy jeżdżą wolno i traktują rowerzystów z prawdziwym szacunkiem (pod warunkiem, że mają oświetlenie w nocy). W przeciwieństwie do Polski, na lanzarotańskiej jezdni ani razu nie czułam się intruzką. Wręcz przeciwnie, lokalni mieszkańcy są bardzo mili i skłonni do pomocy. Chociaż próżno ich szukać na offroadowych szlakach, to służą pomocą w rozsianych na mapie miasteczkach, które w nocy majaczą jak fatamorgana.

Uwarunkowania terenu i klimat

Chociaż w przewodnikach straszą, że Lanzarote jest wyspą wyłącznie dla profesjonalnych cyklistów (i takich faktycznie spotyka się na drogach), to nie należy bać się spotkania z nieustannymi przewyższeniami terenu. Te krajobrazy powinno się oglądać, czując wiatr na szyi i wdychając czyste, nadmorskie powietrze. Zachętę stanowią szlaki rowerowe wzdłuż wybrzeża. Z jednej strony można obserwować zmieniające się humory Oceanu Atlantyckiego, podczas kiedy z drugiej strony rozpościerają się surowe góry targane wiatrem znad Sahary.

Lanzarote7.artaktywnie.wordpress.com

Lanzarote7.artaktywnie.wordpress.com

Jedynym wrogiem na wyspie jest wiatr, ale tego łatwo przechytrzyć, wybierając odpowiednią porę przyjazdu. Jednak nawet, jeżeli odwiedzimy Lanzarote w listopadzie, jak to miało miejsce w naszym przypadku, można zaprzyjaźnić się z wiatrem, który pojawia się równie gwałtownie, co znika. Ponieważ jesienią temperatura niekiedy przekracza 20 stopni Celsjusza, warto zabrać ze sobą duży zapas wody, przekąski z szybkowchłanialnymi kaloriami i krem z filtrem UV 30+. (Znalezienie sklepu wśród wulkanicznych gór to czysta abstrakcja.) Przydadzą się też dobre buty do trekkingu. Chociaż tutejsze szlaki górskie są dość stabilne, to silny wiatr i osuwający się, wulkaniczny żwir, stanowią prawdziwe wyzwanie dla płaskiej podeszwy.

Różnice wysokości z reguły nie są bardzo uciążliwe, chociaż i one potrafią dać w kość. Ostry i długi podjazd z Playa de Teneza zupełnie rozłożył nas na łopatki. Zwłaszcza, że zejścia na plaże w Lanzarote w niczym nie przypominają leśnych, piaszczystych ścieżek, które możemy wspominać znad Bałtyku. Tutaj droga potrafi biec przez ostro w dół parę kilometrów, żłobiąc tunel wśród zastygłej lawy mieniącej się wszystkimi kolorami szarości. Krajobraz Lanzarote przypomina połączenie hałd z Górnego Śląska z Marokańskimi, pustynnymi polami.

Lanzarote1.artaktywnie.wordpress.com

Lanzarote1.artaktywnie.wordpress.com

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s