„Icoidi” Mai Kleczewskiej, czyli Lars von Trier na opak

„Icoidi” Mai Kleczewskiej to spektakl dyplomowy studentów Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej w Warszawie. Powstał na podstawie filmu Larsa von Triera (tytuł stanowi lustrzane odbicie słowa „Idioci”). Poznajemy postaci, które udają osoby niepełnosprawne umysłowo, a jednocześnie same dają się nabrać.
Sztuka trwa ok. 1,5 godziny. To zbyt krótko, żeby zagęścić atmosferę i dopiec widzowi, ale wystarczająco długo, aby ubić jego nerwy na sztywną pianę. Mamy więc tak lubiane przez reżyserkę narzędzia, jak kakofonia dźwięków, polifonia obrazów, transmisja na żywo, kręcenie filmów z ręki czy występy tyłem do widza. Przekonująco odegrano szaleństwo i pełną gamę jego odcieni – od euforii i hiperentuzjazmu, po histerię, depresję i dojmujący strach.

Kleczewska odpuściła aktorom wielkie wyzwania i krwawe starcia. Tym razem nikt nie uprawia akrobacji ze ścierwem krowy, nie wisi krzyżem do góry nogami, ani nie nurkuje w basenie tak, jak miało to miejsce w przypadku „Wściekłości”. Zamiast tego jest słonina wciskana widowni i szklanka mleka cieknąca po kolanach. Następuje interakcja z publicznością i po raz kolejny zacierają się granice między spektaklem a czasem wolnym.

Aktorzy towarzyszą widzowi od chwili jego wejścia do teatru. Z entuzjazmem proponują zdjęcie kurtki, grają w klasy i na fortepianie. Witają przechodniów jak „duże dzieci” w nieco ekstrawaganckich ubraniach. Drzwi na widownię otwierają się z opóźnieniem, a bohaterowie prowadzą gości do sali w zgiełku i jarmarcznej atmosferze. Usiłują sprzedać przypadkowym osobom bezwartościowe wianki z balonikami, saszetki z kawą. Od samego początku jest jasne, że mamy do czynienia z „Idiotami”.

We „Wściekłości” bohaterami stali się imigranci i uchodźcy, w „Icoidi” rolę ofiar przejmują osoby z niepełnosprawnościami i trudnym dzieciństwem. Kleczewska, która niejednokrotnie zapożyczała z mainstreamu mowę nienawiści, sięga po takie sformułowania, jak „świry”, „chorzy psychicznie” czy „niepełnosprawni”. Próżno szukać w scenariuszu poprawności politycznej. Po szkolnym, beztroskim początku spektaklu, schodzimy za to w głąb mrocznych osobowości poszczególnych postaci. Niestety, podróży tej towarzyszy poczucie, że zbyt mało schodów zostało pokonanych.

Mimo wielu niedoskonałości, nie można powiedzieć, że „Icoidi” jest złą sztuką. Ciekawa gra aktorska Marty Wągrockiej (Karen) i Dominiki Kachlik (Bess), odważne operowanie dźwiękiem oraz wprowadzenie na scenę dodatkowego aktora w postaci kamery z pewnością stanowią atuty sztuki. Kleczewska, podobnie jak Zadara, tworzy przestrzeń do muzykowania i rozciąga symbolicznie obraz poza obszar sceny. Chwilami, tak jak podczas transmisji koncertu, widownia może zobaczyć siebie na telebimie zawieszonym nad sceną. Innym razem następuje zbliżenie na postaci, które odgrywają swoje kwestie poza salą teatralną.

Przez zabawę sprzętem filmowym w trybie „zoom” reżyserka ukazuje ogrom traumy i kompleksów płynących z destrukcyjnych relacji z rodziną. Gdzieś na dnie rozważań nad postradaniem zmysłów majaczy von Trier z fragmentami „Idiotów”, „Przełamując fale”, „Tańcząc w ciemnościach”, „Melancholii” czy „Elementu zbrodni”. Spektakl został pokawałkowany, a zamiast morału, widzowie dostają namiastkę rozpadu.

Reżyserka znalazła wiele tropów, jednak nie wszystkie zostały rozwinięte. Można odnieść wrażenie, że sporządziła sceniczny szkic. Za sprawą ścieżki dźwiękowej, końcowe partie przywodzą na myśl sentymentalne filmy kategorii B, a zakończenie nie przypomina uderzenia meteorytu. W finalnej scenie na telebimach jest wyświetlany obraz ziemi i księżyca, a jedna z bohaterek stwierdza, że „jeżeli mówi, że jesteśmy sami, to tak jest”. Ta kwestia znika pod nawałem kiczu jak nasza naturalna satelita podczas zaćmienia. Nie udało się uzyskać równie mocnego efektu, co w „Kontakcie” Roberta Zemeckisa, a podobieństwo Eriki Karkuszewskiej (Josephine) do Jodie Foster może być czysto przypadkowe.

„Icoidi”
Teatr Collegium Nobilium w Warszawie
Reżyseria: Maja Kleczewska
Scenografia: Marcin Chlanda
Kostiumy: Karolina Mazur
Asystent reżyserki: Damian Josef Neć
Asystent scenografa: Maciej Czuchryta

Obsada:
Ewelina Bator – Katrine
Jakub Hojda – Jeppe
Dominika Kachlik – Bess
Erika Karkuszewska – Josephine
Piotr Kruszewski – Jan
Bartosz Mikulak – Stoffer
Aleksandar Milićević – Axel
Milena Olchowska – Susanne
Hubert Paszkiewicz – Nick
Marta Wągrocka – Karen

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s