„Klątwa” rzucona przez władzę na polski teatr

„Klątwa”, reż. Oliver Frljić, fot. Magda Hueckel

„Klątwa” w reżyserii Olivera Frljića to komediodramat o sytuacji społeczno-politycznej, w której znalazł się polski teatr, cenzurze sztuki, prymacie kościoła katolickiego nad kulturą, problemie aborcji w naszym kraju i bezkarności księży pedofilów. Frljić porusza tak ważne kwestie, jak milczenie Watykanu na temat wykorzystywania dzieci przez księży za pontyfikatu Jana Pawła II czy turystyka aborcyjna. W Polsce trwa nagonka na wielu niezależnych twórców, o czym dobitnie świadczy brak dotacji dla tegorocznego Malta Festivalu w Poznaniu (16-25.06.2017), którego kuratorem został Frljić. Tym bardziej satyra polityczna, w której PiS i episkopat są rozliczani z konkretnych decyzji politycznych, nabiera znaczenia symbolicznego.

Od daty premiery 18 lutego do końca maja 2017 r. „Klątwę” na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego obejrzało ponad 6000 widzów. Wystawiono ją 20 razy, spektakle niezmiennie kończyły się owacjami publiczności na stojąco. Wyspiański posłużył reżyserowi za pretekst do podzielenia się refleksją na temat braku poszanowania dla wolności obywatelskich i stanięcia murem za napiętnowanymi oraz ignorowanymi mniejszościami. Kurator tegorocznego Festiwalu Malta dający do myślenia spektakl, za co został doceniony za granicą. Świadczą o tym zaproszenia do Berlina i Pragi.

Definitywnie sztuki nie powinny oglądać osoby cierpiące na epilepsję, ponieważ w „Klątwie” pojawiają się czynniki wywołujące atak, m.in. hałas, głośna muzyka i bodźce świetlne. Jeżeli komuś przeszkadza piłowanie drewna na scenie, występ aktorki w zaawansowanej ciąży lub proponowanie seksu osobom z widowni, może wyjść w trakcie seansu. O osławionej scenie  fellatio z podobizną JPII wspomnę później. Jednak, biorąc pod uwagę to, co działo się niejednokrotnie na deskach Powszechnego, muszę stwierdzić, że Frljić nie wspiął się jeszcze na wyżyny obrazoburczości. Za to jego sztuka jest bardzo potrzebna w czasach, kiedy regularnie mają miejsce zamachy na wolność wypowiedzi artystycznej.

Pod adresem „Klątwy” padły oskarżenia o obrazę uczuć religijnych, ale sztuka nie porusza kwestii wiary, lecz jej instrumentalizacji i wykorzystywania przez ludzi u władzy. Frljić opowiada o sytuacji polskiej kultury na przestrzeni ostatnich lat. Przytacza fakty z historii najnowszej i powołuje się na konkretne przypadki cenzury spektakli teatralnych.

Pokazom w Teatrze Powszechnym 27 maja towarzyszyły protesty skrajnych frakcji narodowych i ortodoksyjnych katolików śpiewających pieśni religijne, Krucjaty Różańcowej. Ich manifestacja, która oficjalnie została zgłoszona do Urzędu Miasta jako „modlitwa wynagradzająca Maryi bluźnierstwa”, skończyła się atakami na osoby pikietujące w imię wolności obywatelskich, odpaleniem rac dymnych, wtargnięciem do Powszechnego, podrzuceniem do teatru fiolki ze żrącą substancją i i poparzeniem pracownicy teatralnej kawiarni. Tej sytuacji można było uniknąć, gdyby sąd nie uchylił wydanego przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz zakazu zgromadzenia „różańcowych krzykaczy”. Krucjata Różańcowa znana jest z agresywnych manifestacji. Jej członkowie skandowali pod Powszechnym, że „Polska ma być narodowa i katolicka”. Tego typu hasła przywodzą na myśl narzucanie siłą wiary przez krzyżaków.

Reżyser uprzedził trochę zarzuty stawiane przez swoich krytyków, ponieważ w wygłaszanych przez aktorów kwestiach nie brakuje autoironii i kontry wobec zarzutów stawianych jego własnej osobie. Frljić zostaje określony jako antysystemowy, kontrowersyjny reżyser feminista. Zgodnie ze scenariuszem, pod jego adresem pada nawet zarzut dotyczący przyjęcia roli kuratora Malta Festivalu oraz uprzedmiotowienia kobiet na scenie.

Nie szukając daleko, Frljić cytuje osoby, które często nie chodzą na wystawy czy do teatru, ale za to bywają w sądach i przeplatają modlitwę mową nienawiści. Robi to w formie solowych występów poszczególnych bohaterów. Duża część „Klątwy” składa się bowiem z monologów i bazuje na reakcji z publicznością. Tutaj ukłon należy się Klarze Bielawskiej za barwne odegranie wiejskiej dziewki. Aktorka wyzywa publiczność od Żydów, Arabów i pedałów, aby dać wyraz tej dwoistości. Wstawia się za wieloma grupami, które doświadczają niezrozumienia społecznego i pełnią rolę owej dziewki ze sztuki Wyspiańskiego. Kieruje światło na źle opłacanych artystów i własną osobę.

"Klątwa", reż. Oliver Frljić, na zdjęciu: Klara Bielawka, fot. Magda Hueckel

„Klątwa”, reż. Oliver Frljić, na zdjęciu: Klara Bielawka, fot. Magda Hueckel

Odcięcie funduszy Festiwalowi Malta, zaprzestanie finansowania kluczowych polskich muzeów przez MKiDN, zdejmowanie ze sceny niezależnych politycznie spektakli czy milczenie kościoła katolickiego w kwestii wykorzystywania nieletnich przez księży to przykłady opresji, które Frljić przytacza na jednym wydechu. Dynamika spektaklu znakomicie oddaje szybkość działania partii rządzącej. Można dojść do wniosku, że najbardziej pokrzywdzone są te grupy, które nie siedzą przy skrajnie prawicowych politykach czy autorytetach kościoła katolickiego jak pies pod krzyżem z „Klątwy”, ale przemawiają własnym językiem.

Wśród licznych metafor na uwagę zasługuje hałas robiony za pomocą drewnianych krzyży. W jednej z pierwszych scen aktorzy uderzają nimi o ziemię tak, jakby wbijali gwoździe młotkiem. Przywodzi to na myśl scenę ukrzyżowania.

W innym momencie osoby występujące w spektaklu składają „strzelby” z drewnianych klocków w kształcie krzyży, a następnie strzelają z nich do widowni [sic!]. Kiedy celują w publiczność tak skonstruowanymi karabinami, nie jest to zamach na żadne uczucia religijne, zresztą sam gest niewiele ma wspólnego z religią, ale to dosłowne i metaforyczne wzięcie na celownik przemocy i hipokryzji systemu, w którym przyszło nam żyć. Aktorzy strzelają do wyimaginowanego nie-patrioty i nie-katolika bronią osób, które pikietowały z różańcami pod Powszechnym i domagały się zdjęcia spektaklu. Posługują się ubranym w religijną symbolikę orężem manifestujących, a jednocześnie obnażają niuanse i złożoność dyskursu oprawionego w opinie autorytarnych, tudzież cieszących się w pewnych kręgach autorytetem duchownych. W ten sposób Frljić ilustruje rozmaite formy religijnego terroryzmu, który niewiele różni się od śpiewania pieśni religijnych pod teatrem.

„Klątwa”, reż. Oliver Frljić, fot. Magda Hueckel

„Klątwa”, reż. Oliver Frljić, fot. Magda Hueckel

 

Aby uwiarygodnić grę, aktorzy podają swoje prawdziwe imiona i nazwiska oraz miejsce i rok urodzenia. Niektóre wypowiedzi brzmią wręcz jak tekst dyktowany dziennikarzom w materiałach prasowych, podkład pod makijaż recenzji. Warto jednak powtórzyć za bohaterami, że spektakl jest autoreferencyjny i transgresyjny. Stał się dzięki temu mocny i dosadny w swoim przekazie. Przez autokreację przesiąkają historie o molestowaniu seksualnym, które mogły wydarzyć się naprawdę. Trudne doświadczenia ofiar zostają przemycone w fartuchu autentyczności.

Reżyser wykorzystał w „Klątwie” zdjęcie płodu wykonane podczas USG, informację o jego domniemanej płci oraz możliwości usunięcia ciąży w Holandii. Deklarację aborcji składa na scenie Karolina Adamczyk, która pokazuje fotografię, a także wchodzi w dialog z publicznością. Podczas spektaklu każda kobieta na sali ma szansę zrobić prywatny coming out w stylu Natalii Przybysz. Przy okazji dochodzi do krytyki programu „500 plus”, a brzuch nazwany inkubatorem robi za głuchy bębenek, od którego odbija się pusty dźwięk dłoni walącej weń aktorki. Kwestia Adamczyk w symboliczny sposób odzwierciedla stłumiony głos kobiet i żądanie zmian w przepisach.

Chorwacki reżyser krytykuje pozory demokracji, którą jest karmione pokolenie post-Solidarności. Z jednej strony wywalczyliśmy sobie ustrój demokratyczny, a z drugiej strony żyjemy w świecie po konkordacie – umowie, która nieodwracalnie i ze szkodą dla społeczeństwa wpłynęła na stan polskiej kultury oraz ustawodawstwa. O tym pakcie zawartym między polskim państwem a kościołem ciekawie opowiadają twórcy dokumentu Bartosza Staszewskiego pt. „Artykuł osiemnasty”. Jak wskazują, w umowie z 1993 r. polskie władze złożyły Stolicy Apostolskiej w ofierze wolności obywatelskie, m.in. „przehandlowali” prawo do aborcji.

Osoby domagające się cenzury „Klątwy” często powołują się na rzekomą scenę seksu z papieżem, w której to Julia Wyszyńska nakłada prezerwatywę na dildo przytwierdzone do odlewu przypominającego Jana Pawła II, bierze je do ust i symuluje seks oralny. Owego słynnego fellatio nie należy interpretować dosłownie, ale jako metaforę przymierza władzy świeckiej z kościelną. Ten symboliczny akt mówi o tym, że za aprobatę hierarchów kościoła często najwyższą cenę płacą najsłabsi. Warto zaznaczyć, że hegemonia stolicy apostolskiej stawia Polskę w tej gorszej pozycji.

Prawdopodobnie nie bez przyczyny rzeźba imitująca pomnik papieża wraz z całym przyrodzeniem jest biała. Ów kolor niewinności, do której uzurpuje sobie prawo instytucja kościoła katolickiego, w rzeczywistości skrywa kwestie, na temat których duchowni milczeli przez dekady. Jednym z nich stała się pedofilia wśród księży, na którą wskazuje Frljić. Powszechnie wiadomo, że papież Polak nie wyciągnął konsekwencji wobec księży molestujących nieletnich, mimo że problem był mu znany. Dlatego też aktorzy nakładają w „Klątwie” czarne sutanny, w których odsłaniają tę mroczną stronę instytucji kościoła. Wybielany w opinii publicznej papież Polak w spektaklu Frljića przypomina o symbolicznej i dosłownej przemocy wobec kobiet (wykorzystywanie seksualne, brak dostępu do aborcji) i dzieci (pedofilia). Można powiedzieć, że kościół katolicki rządzi w Polsce w białych rękawiczkach, otrzymując kolejne przywileje w zamian za protektorat partii rządzącej (wystarczy wskazać na liczne dotacje dla organizacji o. Rydzyka czy udostępnianie za bezcen nieruchomości podległym mu jednostkom).

„Klątwa”, reż. Oliver Frljić, fot. Magda Hueckel

„Klątwa”, reż. Oliver Frljić, fot. Magda Hueckel

Pod koniec sztuki Julia Wyszyńska wygłasza kwestię, w której stawia pytanie o granicę między prawdą a fikcją na scenie. Utrzymuje, że wszyscy odradzali jej rolę z papieżem i ostrzegali przed trudnościami ze znalezieniem pracy. W ramach prowokacji artystycznej tłumaczy, dlaczego reżyser zrezygnował z niektórych elementów scenariusza, m.in. zbiórki pieniędzy na zabójstwo prezesa Kaczyńskiego. Przytacza nawet konkretne artykuły z kodeksu karnego, które mówią, że za nawoływanie do popełnienia przestępstwa można pójść do więzienia na 3 lata. Balansowanie Frljića między autentycznością a żartem, prawem i bezprawiem, stało się sposobem na wyrażenie złości i wściekłości dużej części polskiego społeczeństwa.

Podsumowując, „Klątwa” to potrzebny spektakl, a także wyraźny głos w sprawie artystów dyskryminowanych i uciskanych przez rząd. Mimo że ludzie teatru stali się ofiarami systemu władzy, skrajnie prawicowe społeczeństwo domaga się, aby zapłacili za jego błędy jak ukamienowana matka nieślubnego dziecka ze sztuki Wyspiańskiego.

Oliver Frljić naświetla toczącą Polskę chorobę. Jego spektakl może zostać uznany za chemioterapię, która ma uleczyć z awersji do wolności artystycznej. „Klątwa” zawiera wątki faktograficzne i odnosi się wprost do ostatnich przypadków cenzury w polskim teatrze. W tym kontekście warto docenić nieugięcie dyrektora Teatru Powszechnego w Warszawie, Pawła Łysaka oraz wydawane przez jego teatr oświadczenia w obronie wolności demokratycznych.

Zdjęcie „Klątwy” ze sceny oznaczałoby ciche przyzwolenie na to, aby sztukę kontrolowała garstka ludzi niezwiązanych z nią wcale, albo w stopniu znikomym. Kilka lat temu grupa protestujących pod Muzeum Narodowym w Krakowie domagała się zamknięcia przekrojowej wystawy Katarzyny Kozyry. Dała wyraz swojej ignorancji, myląc twórczość artystki z dorobkiem Doroty Nieznalskiej. Protestujący wówczas manifestanci odwoływali się do genitaliów na krzyżu, mimo że autorką „Pasji” jest Nieznalska, a nie Kozyra. Niestety, niektórzy Polacy nadal zapominają o tym, że różaniec służy do modlenia się, a nie rządzenia. Członkowie Krucjaty Różańcowej próbują ochrzcić na siłę twórczość, która nie powstała pod auspicjami natchnionych duchownych i odcina się od nowomowy telewizji publicznej. Wyłączenie „orła z żarówek” oraz runięcie krzyża z belek pod koniec spektaklu stanowią manifest braku zgody na dominację kościoła i państwa zarówno w życiu prywatnym, jak i artystycznym.

Klątwa na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego
Reżyseria – Oliver Frljić
Dramaturgia – Agnieszka Jakimiak, Joanna Wichowska, Goran Injac
Kostiumy – Sandra Dekanić
Reżyseria światła – Jacqueline Sobiszewski
Współpraca scenograficzna – Małgorzata Dzik
Asystenci reżysera – Mateusz Atman, Jakub Skrzywanek
Inspicjent – Kuba Olszak
Obsada: Karolina Adamczyk, Klara Bielawka, Maria Robaszkiewicz, Barbara Wysocka, Julia Wyszyńska, Jacek Beler, Arkadiusz Brykalski, Michał Czachor
Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera
ul. Jana Zamoyskiego 20, 03-801 Warszawa

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s